Przygotowanie miejsca to kwestia dostępu, światła i czystej powierzchni
Mieszkanie urządza się pod codzienne życie, a nie pod zabieg. Dlatego przed pierwszą wizytą w domu warto przejść przez trzy rzeczy: czy do pacjenta da się podejść z boku, czy nad miejscem zabiegu jest dobre światło i czy w zasięgu ręki jest powierzchnia, na której można rozłożyć sprzęt.
To banalne warunki, a ich brak wydłuża wizytę bardziej niż cokolwiek innego. Nie chodzi przy tym o przemeblowanie. Odsunięcie łóżka od ściany na czas wizyty, zdjęcie narzuty i zabranie z nocnego stolika szklanek oraz leków zwykle załatwia sprawę.
Krótka lista rzeczy do przygotowania
- dokumentacja medyczna dotycząca powodu wizyty oraz chorób współistniejących,
- spisane leki i suplementy razem z dawkowaniem, najlepiej na jednej kartce,
- czysty ręcznik oraz podkład jednorazowy albo ceratka na powierzchnię przy pacjencie,
- kosz na odpady ustawiony blisko miejsca zabiegu,
- woda do picia i coś, czym można zająć ręce, jeśli pacjent źle znosi zabiegi.
Osobna sprawa to higiena pacjenta przed wizytą. Jeśli stan zdrowia na to pozwala, lepiej zadbać o nią wcześniej, bo potem trudniej to zrobić bez naruszania opatrunku czy wkłucia.
Światło: górna lampa rzadko wystarcza
Żyrandol świeci z sufitu, więc osoba pochylona nad pacjentem sama sobie zasłania pole pracy. Dużo lepiej sprawdza się dodatkowe źródło światła ustawione z boku: lampka biurkowa, lampa podłogowa przyniesiona z innego pokoju, w ostateczności latarka w telefonie trzymana przez kogoś z rodziny.
Jeśli wizyty mają się powtarzać, sensownie jest przenieść jedną lampkę na stałe w pobliże łóżka. Przy opatrunkach i przy pobieraniu materiału do badań różnica jest odczuwalna od razu.
Zwierzęta, dzieci i domofon
Pies witający gości i kot wchodzący na łóżko to nie jest drobiazg przy zabiegu wymagającym czystego pola. Najprościej zamknąć zwierzę w innym pokoju na czas wizyty i uprzedzić o tym przez telefon przy umawianiu terminu.
Do tego dochodzą rzeczy, o których nikt nie myśli, dopóki nie zawiodą: czy domofon działa, czy numer mieszkania jest widoczny i czy ktoś otworzy drzwi, gdy pacjent nie może wstać. Kilka minut straconych pod klatką potrafi rozsypać grafik całego dnia.
Po wizycie miejsce wraca do normalnego użytku
Dobrze przygotowany kąt nie musi zostać stanowiskiem zabiegowym na stałe. Po wizycie ceratka idzie do szafki, lampka wraca na biurko, a łóżko na swoje miejsce. Utrzymywanie mieszkania w trybie sali zabiegowej między wizytami męczy i pacjenta, i rodzinę.
Inaczej jest przy wizytach powtarzanych kilka razy w tygodniu. Wtedy wygodniej wygospodarować jedną półkę albo pudełko na materiały i trzymać je stale w tym samym miejscu, żeby nikt niczego nie szukał tuż przed przyjazdem.
Przygotowanie mieszkania to jedna decyzja z kilku
Ustawienie łóżka i lampki jest najprostszą częścią całej sprawy. Trudniejsza jest ta wcześniejsza: komu powierzyć zabiegi, na jakich zasadach i po czym poznać rzetelną firmę. Jeśli to pytanie dopiero przed wami, zacznijcie od kryteriów, według których ocenia się opiekę pielęgniarską z dojazdem do domu pacjenta, a organizacja samego pokoju zajmie potem kwadrans.

